wtorek, 10 marca 2015

Rozdział XXIII, XXIV


Michael POV
Liz zdenerwowana odłożyła telefon na stolik.
- Chcemy znać prawdę - powiedział Ash.
- Nie sądzę żeby to był dobry pomysł - dziewczyna przecząco pokręciła głową.
- Ja się nie pytam co ty sądzisz. My chcemy znać prawdę. - prychnął Ash, po czyn dodał delikatniej - jesteśmy przyjaciółmi. Nie chce żebyśmy mieli przed sobą jakieś tajemnice - widziałem że mu zależy. Zresztą mi też.
- No dobra - dziewczyna złamała się pod naszymi spojrzeniami. Szybkim ruchem założyła kosmyk włosów za ucho i westchnęła.
Usiedlismy na kanapie. Wiem że to dla niej trudne.
- No więc... - zaczęła niepewnie.
Ash POV
Kiedy Łzy skończyła opowiadać wmurowało mnie w podłogę. Nie mogę uwierzyć że Luke mógłby zrobić coś takiego... Ale... Louise owszem. Od samego początku nie pasował mi ich związek. Blondyn był zakochany, ślepy na wady.
- Przykro mi - spojrzałem w prawo. Michael był w lekkiej rozsypce. Po jego policzku spływały łzy. On zawsze wszystko przeżywał, szczególnie jeśli sytuacja dotyczyła bliskiej mu osoby.
- Jest ok. - dziewczyna lekko się uśmiechnęła. Liz to twarda osoba, bez skojarzeń!
- Oddałam się muzyce, i zapomniałam, do czasu - westchnęła.
No tak!
MUSIC IS OUR LIFE!
Jak mogłem o tym zapomnieć.
- Zaśpiewajmy coś - rzuciłem.
- No jasne ! - Michael pobiegł na górę po gitarę. Tak swoją drogą, strasznie się rządzi w nieswoim domu. Po chwili usłyszałem głośny tupot nóg, i zauważyłem niebieskiego smerfa spadającego że schodów. Brawo Clifford!
Klaszczcie ze mną!
Całe szczęście instrument cały! Ufff...
- To co? - spytała Liz biorąc gitarę od smerfika.
- Hmmmm... - zasugerowałem.
- Sądzę że Yyyy będzie lepsze - powiedziała Liz że śmiechem.
- Okej w takim razie ci nie powiem - wystawiłem język w jej stronę.
- Oj no Ash! - jęknęła. Oh kotku, jęki zachowaj na później... Łóżko, ona pode mną...
Stop Ashton!
Koniec.
- Zaśpiewajmy coś One Direction - zaproponował Michael.
- Steal my girl? - zasugerowała dziewczyna.
- Czemu nie - skoczyłem po cajon który był w garażu po ostatniej imprezie.
- Czekaj - powstrzymałem Mizzie przed rozpoczęciem gry. Ashton, ty swatko, mrrr... Ale niech spróbują być razem to im nogi powyrywam!
- Nagram to - wyjąłem telefon.
- Hi! We are two of four from 5 Seconds of summer. Today, we are going to record 'Steal my girl' cover with this beauty, Lizzie Evans - zacząłem.
- Everybody wanna steal my girl... - byliśmy w swoim żywiole.

Liz POV

Dlaczego mnie tak kark boli? Rozejrzałam się. No tak. Zrobiliśmy sobie noc filmową... Ash miał najlepiej. Śpi sobie na kanapie, a Michael leży na mnie. Zepchnęłam go z siebie, co poskutkowało głośnym hukiem. Chłopak wydał z siebie jęk, ale nadal spał. Pokręciłam z niedowierzaniem głową.
Skierowałam się do kuchni. Lodowka pusta - wiedz że coś się dzieje.
- Idę do sklepu - wrzasnęłam na cały dom, po czym zaczęłam uciekać bo jestem pewna że zaczęliby mnie gonić.
Na polu było ciepło.
Ruszyłem w dol ulicy.
She can run down the street
Ej, byłaby z tego niezła piosenka!
Podrzucę to chłopakom.
- Bry - rzuciłam w kierunku zaspanej jeszcze ekspedientki.
Ogarnęłam półki w sklepie i po zapłaceniu zaczęłam wracać.
Moją uwagę przykuło ogłoszenie na słupie.
Marzysz o tym aby być gwiazdą ?!
Zapraszamy na casting!
XFactor
Zerwałam ogłoszenie. Nikt nie widział. Muszę pokazać to tym debilom. To dla nich wielka szansa.
- Cześć! - rzuciłam otwierając drzwi. Odparły mi ciche mruknięcia.
- Mam coś dla was - walnelam w stół plakatem. Spojrzeli.
- O nie! Nie! Nie! Nie! Nie! - Ashton przecząco pokręcił głową.
- Ja nie chcę - był uparty.
- Ale dla ciebie to genialna szansa! - krzyknął wyrzucając ręce w górę.
- Chyba żartujesz - popchnęłam go na kanapę.
- Posuwać to ja będę ciebie później - mruknął blondyn - Serio!
- Uważam że on ma rację - przyznał Michael.
- Może i to nie jest zły pomysł...
-H5! - chłopcy przybili sobie piątki.
Michael POV
Muszę porozmawiać z Luke'em.... Ale to nie teraz.
- A ja ci zagram - rzuciłem że śmiechem.
Dziewczyna zastanowiła się.
- To jest genialny pomysł!
Kurde wkooopałem się!
- Jej!!!
Nagle rozległ się dzwonek do drzwi. Mam nadzieję że to jakaś zaginiona pizza, hu. Ku mojemu rozczarowaniu (*chlip chlip*) za progiem stał Luke.
- Czego? - warknąłem widząc go.
- Muszę porozmawiać z Liz. - twardo powiedział.
- Wejdzie - rodem ze starych filmów.
- Ummm... Liz! - krzyknąłem.
- Co? - spytała gwałtownie zatrzymując się na widok Hemmo.
- Chciałem pogadać - powiedział. Dziewczyna skinęła głową i ruszyła po schodach do jej pokoju.
Luke POV
Dlaczego ja najpierw działam potem myślę? Przecież Louise może mieć swoją wersję, prawda? Już kiedyś mnie okłamała.
- Nie jestem w tym dobry, ale przepraszam - odetchnęła głośno.
- Okej Luke. Chciałabym tylko wiedzieć dlacZego? - spojrzała mi z wyrzutem w oczy.
- Nie wiedziałem o co chodzi... Chciałbym poznać punkt widzenia z twojej strony.
*
- No i tak to było - zakończyła swoją opowieść.
Woah. Szczerze to mną lekko wstrząsnęło....
Czyli... 
Ok. Już jest git.
- Hm. To jeszcze raz przepraszam,ale muszę już lecieć - wstałem.
- W porządku Luke - przytuliła mnie. Odwzajemnilem gest. Mógłbym ją tulic cały dzień. Uśmiechnąłem się lekko zbiegając po schodach.
- To pa! - pomachała mi. Przyłapałem się na tym że się uśmiecham. Chyba mi coś wali. Ona mi się podoba. Jest świetna. Więc dlaczego ją ranię? Myśle że to wina Louise. Będę musiał z nią porozmawiać. Tak być nie może.
W bojowym nastroju wróciłem do domu i położyłem się spać.
Dobranoc


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz