wtorek, 10 marca 2015

Rozdział XX, XXI, XXII

3 kom = next
Michael's POV
Jeszcze jeden zakręt i jestem pod sklepem. Wolnym ruchem zdjąłem kask przeczesując włosy. Podniosłem delikatnie mój niezmiernie seksowny i kochany przez wszystkich tyłek, czując jak motor lekko się unosi. Amortyzatory, bejbe!
Otworzyłem drzwi do sklepu i skierowałem się w stronę ogromnej lodówki z lodami. Jej! Lodówka z lodami! Jej!
O Boże. Jestem nienormalny.
Jakoby ten kulturalny człowiek (chyba że pingwin) wyjąłem pierwsze lepsze lody. Popatrzyłem na opakowanie. Czekolada. Może być. Już miałem ruszyć dalej, kiedy zatrzymała mnie pewna myśl.
...
...
...
...
Co jeśli one miały rodziców?!
I zrobiło mi się żal tych biednych lodów - rodziców, którzy zostali sami.
Wiem!!!
Wyjąłem wszystkie opakowania lodów czekoladowych z lodówki i zadowolony ruszyłem do kas.
Czekaj!!
A co z...
Lodami czekoladowo - truskawkowymi?!
Przecież to mogą być ich kuzyni!!!
Wyszedłem ze sklepu i wziąłem wózek, z powrotem wracając do lodówki. Wyjąłem wszystkie lody jakie się tam znajdowały i zadowolony ruszyłem do kasy. Pomijając dziwne spojrzenia kasjerki ( no bo co jest dziwnego w chłopaku z 300-oma opakowaniami lodów?!), zapłaciłem. I teraz pojawił się problem.
Jak
Ja
Do
Cholery
Jasnej
Zawiozę
To
Do
Liz?!
Brawo Michael.
Nie wiem jak, nie pytajcie mnie o to ( ask: pozorymylaff xd), dotarłem do domu. Zadzwoniłem dzwonkiem.
Po chwili otwarła mi dziewczyna.
Kiedy zobaczyła mnie na progu otwarła szeroko oczy.
- Ja pierdole...
*****

Ash POV
Odebrałem od chłopaka lody ruszyłem do salonu w którym czekała na nas Liz.
- To co robimy? - spytał Michael wchodząc do miejsca naszego aktualnego pobytu.
- Jemy lody - wskazałem ręką na pudełka leżące na podłodze. Oczy dziewczyny mówiły za siebie.
- Ja pierdole...
- No co? - Michael wzruszył ramionami.
- Nie chciałem żeby czuły się samotne - wyszczerzył zęby. Strzeliłem głośnego palm face'a. Dzis...
- To co, jemy? - spytał farbowany wyciągając zza siebie łyżki.
- Tak - dziewczyna rzuciła się na chłopaka wyrywając mu sztućce z ręki.
- Włączymy jakiś film? - spytałem wyciągając się na kanapie.
- Trzy metry nad niebem? - zaproponowała Liz.
- Czemu nie - mieliśmy lody, czego więcej trzeba? Nie wiem.
Kiedy miałem włączyć płytę, do Lizzie zadzwonił telefon.
- Halo? - zamarła. Po jej policzkach zaczęły spływać łzy.
- Luke, błagam, przestań! - krzyknęła że szlochem.
Objąłem ją od tyłu. Delikatnie przystawilem głowę do głośnika w jej telefonie.
- Jesteś nic nie wartą kurwą . Nigdy nie sądziłem że poznam sukę, która będzie aż taka pojebana że się puści na prawo i lewo. - pierdolony kutas.
- Luke... Błagam cię przestań! - dziewczyna osunęła się na podłogę cicho łkając. Zabije kutasa.
Pierdolony Hemmo.



-*-Luke POV-*-

Louise mi wszystko powiedziała. Nie rozumiem jak przez chwilę Liz mogła mi się podobać... Teraz czuję do siebie wstręt. Ta suka? Odebrała chłopaka mojemu aniołkowi! Teoretycznie powinienem się cieszyć, bo teraz ja nim jestem, ale jak myślę o tym, że Louise cierpiała, to mam ochotę ją zabić...
- Zobaczysz suko, odbije ci chłopaka i zniszczę twoje idealne życie - syknęła Liz stając przede mną. Od zawsze mnie nienawidziła. Zazdrośćiła mi chłopaka i kasy.
- Nie mów tak! - zdenerwowałam się. Tylko nie Ryan!
Liczyłam że to wszystko to kiepski żart, ale udało jej się. Wygrała...
Kiedy mi to opowiadała, płakała. Bolało. Dlatego zadzwoniłem do Liz. Może to nie było zbyt dorosłe, ale musiałem odreagować.
-*-Liz POV-*-
Boli. Bardzo. Kiedy osoba, która kiedyś wydawała się miła, rani. Tak, jak już pewnie wiecie, znam Louise nieco dłużej. Próbowałam o tym zapomnieć, ale od przeszłości nie można uciec.
To działo się w gimnazjum. Ona była lubiana za kasę i wpływowych rodziców. Tzw, populars. Każdy wie o co chodzi. Ja, dobra uczennica, miałam tylko grupkę przyjaciół, ale za to prawdziwych. I wtedy pojawił się on. Ryan Blackburn. Przystojny, wysoki brunet o niebieskich oczach.
Od razu go zauważyła. Jak to z nimi bywa, musiała go zdobyć. Byli że sobą 2 miesiące. Dlaczego zerwali? Na jednej z imprez tańczyłam z Ryanem. Dużo rozmawialiśmy, śmialiśmy się, i jak to bywa, zaprzyjaźniliśmy się. Po pewnym czasie, zakochałam  się. Ale wiedziałam że jest w związku, więc nic mu nie mówiłam. Pewnego wieczoru przyszedł do mnie, mówiąc że zerwał z Louise, bo kocha mnie a nie ją. Brzmi jak z bajki prawda?
Ale niestety nie jest tak wesoło. Zaczęła mnie prześladować, musiałam się wyprowadzać. Kiedy wszystko było na dobrej drodze, wróciła.
Wrócił mój koszmar....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz