wtorek, 10 marca 2015

Rozdział I

* Luke's POV*
Aghhh... Dlaczego ona musi być taka piękna?
- Cześć stary - Calum trącił mnie w ramię - Dalej ci nie przeszło?
- Nie - wiedziałem że przewraca oczami, jak zawsze kiedy rozmawialiśmy o Louise.
- Przecież to plastik i silikon ukryte pod utlenianà fryzurą - zdziwił się. Jeśli chodzi o dziewczyny to nigdy się nie zgadzaliśmy.
- Po prostu mi zazdrościsz.
- Uwierz mi nie ma czego - naszą dalszą dyskusję przerwał dzwonek.
Podniosłem plecak i ruszyłem do klasy.
- Cześć Louise - szepnąłem do ucha dziewczyny nachylając się nad nią.
- Cześć Luke - zachichotała ocierając biodrem o moje krocze.
Jęknąłem i poczułem jak spodnie robią się ciasne.
- Chyba ktoś ma DUŻY problem - pociągnęła mnie do łazienki. Nie mogłem w to uwierzyć. Najseksowniejsza dziewczyna w szkole zaraz mi obciągnie. Ahhh, żyć, nie umierać.
- Ej stary, obudź się - poczułem mocne szturchnięcie.
- Co się stało? - spytałem nieprzytomny.
- Właśnie przeruchałeś krzesło - odparł z jak najbardziej poważną miną Ashton.
- Oh nie - jęknąłem. Oczy całej klasy zwrócone były na mnie.
- Co, dziewczyna ci nie wystarcza? Zaspokajasz się krzesłem? - rzucił chamsko Jack.
Pokazałem mu faka. Zamilkł. I tak ma być.
- Hej Luke. Wiesz jakby co to masz mój numer - Louise podała mi karteczkę.
Omfg! Zaraz zacznie się fangirling.
- No jasne, będę pisał - mrugnąłem na co ona zachichotała cicho.
- Kurde co ty odpierdalasz? - Michael zaczął się na mnie drzeć szeptem.
*Louise POV*
Skorzystał. Zadzwonił po południu i poszliśmy do klubu. Teraz akurat wracamy.
- Mogę cię o coś spytać? - zatrzymał się. Blask ulicznej latarni rzucał tajemnicze cienie na jego twarz.
- Jasne - odparłam.
- Od dawna mi się podobasz. Może moglibyśmy być razem? -był taki uroczy.
- Awww... Z chęcią zostanę twoją dziewczyną - uśmiechnęłam się.
*Luke POV*
Omfg. Omfg. Zgodziła się!!!
Zbliżyłem się do niej i ująłem delikatnie jej twarz w dwa palce.
Musnąłem delikatnie jej usta swoimi. Oddała pocałunek.
- Kocham cię - wyszeptałem.
*Narrator POV*
Młoda para pochodziła jeszcze chwilę po parku. Dziewczyna ubrana w krótką spódniczkę, chłopak w czerwonej koszuli w czarną kratkę. Pasowali do siebie. Czas do domu dzieciaki.
*Luke POV*
Odprowadziłem MOJĄ DZIEWCZYNĘ do domu. To tak cudownie brzmi. Ahhh... Muszę zadzwonić do Cal'a, Ash'a i Mikiego. Ta... Wiem. Ten ostatni się niezbyt ucieszy...
- Cześć wam! Zgodziła się! - krzyknąłem na grupowej konwersacji.
- O Boże Luke! To było takie ważne że mnie budzisz? - no tak. Michael jak zwykle z wielkim entuzjazmem.
- Hmmm... Cieszę się, ale wiesz mama woła mnie na kolację - Calum szybko zniknął z czatu.
- A mnie, ten teges. Siostra woła - Ash wstał.
- Przecież ty nie masz siostry - powiedziałem zdziwiony.
- Co? Jak to? Ja lecę - perkusista znikął.
- A moją opinię już znasz. Wiesz, że ma dołączyć nowa? - Uh. Mikey się napalił!
- Słuchaj, dlaczego ty tak nie lubisz Lou? - spytałem zmartwiony reakcją przyjaciół.
Michael westchnął.
- Cóż, do tej pory ona nie była w żadnym stałym związku. Wiesz, chłopacy na jedną noc. A ja jako twój przyjaciel nie chcę żebyś cierpiał, kiedy ona z tobą...
- Co mówiłeś o tej nowej? - gwałtownie mu przerwałem.
- Nooo... Jutro ma przyjść. Podobno średna 5.46.
- Kujon - stwierdziłem.
---Next Day---
Nigdy bardziej się nie myliłem. Wysoka dziewczyna z czerwonymi włosami, ubrana w koszulkę z Nirvany i poprzecierane rurki.
Dogada się z chłopakami.
- Hej. Jest już nowa? - Mikey umilkł kiedy wskazałem mu głową na dziewczynę.
- Łosz kurwa - wytrzeszczył oczy.
*Lizzy POV*
- Hej! - jakiś chłopak do mnie podszedł.
- Siema! - popatrzyłam na niego. Był wysoki, miał czerwone włosy i koszulkę z Nirvany.
- Łosz kurwa. Wyglądamy jak bliźniaki - powiedzieliśmy jednocześnie i wybuchliśmy śmiechem.
- Michael.
- Liz - przytulił mnie. Fajny jest.
- Która klasa? - spytał.
- 1C.
- Ja też - zaśmialiśmy się.
- A więc zapraszam. Pierwsza lekcja - matematyka - jęknęłam cicho.
- Też jej nie lubię...
- Huh życie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz