wtorek, 10 marca 2015

Rozdział VIII

Standardowo
1 komentarz = Next
Mam przygotowane nastepne dwa rozdzialy czekam tylko na kom :)



- Wszystko w porządku, kotku? - krzyknął Luke przestając grać. Chłopcy westchnęli głośno wyrażając dezaprobatę dla takiego zachowania. No bo kto w połowie piosenki nagle krzyczy do dziewczyny??
...
...
No dobra, prawie wszyscy.
Ale to nie zmienia faktu że takie coś jest wkurzające.
- Bardzo miło mi się rozmawia z Liz - dziewczyna przytuliła mnie, a ja walczyłam z chęcią zdarcia z jej twarzy tapety.
****Mikey's POV****
Widziałem jak Liz męczy się w obecności tej laski.
- Ostatnia piosenka - rzuciłem. Przecież muszę ratować mojego bliźniaka.
- She looks so perfect..  - słyszałem jak Luke śpiewa. Nie lubiłem tej piosenki. Coś mi w niej nie pasuje. Może z czasem się przekonam.
- Co robimy? - podbiegłem do Liz.
- A co chcesz, SMERFIE? - zaakcentowała ostatnie słowo.
- Nigdy nie przestaniesz? - jęknąłem. Nawet podobało mi się to. Nawet.
No dobra.
Podoba mi się.
Ale tylko ona ma takie prawo.
- Chodźmy do kina - rzucił Ashton.
- Na co? - prychnął Calum. - Na pingwiny z Madagaskaru?
- No czemu nie - oburzył się perkusista.
- No to idziemy! - radośnie krzyknęła Liz wyskakując w górę.
Wybiegliśmy we dwoje z garażu. Zająłem miejsce na motorze, po chwili czując dłonie dziewczyny delikatnie muskające mój brzuch.
Oh.
Yah.
Kurde.
Tak wiem. To najlepsze miejsce na monolog wewnętrzny.
Więc tak. Ta mała dziewczyna, przepraszam KOBIETA, całkowicie mną zawładnęła.
Nie.
Nie podoba mi się.
To znaczy.
Jest ładna, ale....
Jest jak przyjaciòłka.
Ale na serio jakoś tak...
Uzależniłem się.
Narkotyk.
Ale taki, od którego się nie uwolnię....
Bo nie chcę.
**** Ash POV ****
Zaproponowałem wyjście do kina. Oczywiście ta dwójka idiotów zerwała się i o mało co nie zabijając mnie przy okazji wyleciała z domu. Wybiegłem za nimi. Zobaczyłem czarny motor znikający w oddali.
Oh.
Szalona dupa z tego Clifforda.
Nie spodziewałem się takich rzeczy po nim.
Kręcąc po mału z niedowierzaniem głową przekręciłem kluczyk w stacyjce mojego czarnego Harleya.
Tsaa...
Wiem, mało oryginalny kolor no ale....
Jest zajebisty!
Dodałem gazu i wziąłem ostry zakręt.
Opony zapiszczały, straciłem kontrolę nad motorem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz